Teatralna UcztaPark przygodyErlebnisnächteLud TurisedeXDom na drzewieHochzeitslabyrinthWintergartenStowarzyszenie KulturalneArtystyczne kształtowanie drewnaCele turystyczneKsięga gościTargiKatalog przygódPresseKontakty partnerskie Teatralna UcztaPark przygodyErlebnisnächteLud TurisedeXDom na drzewieHochzeitslabyrinthWintergartenStowarzyszenie KulturalneArtystyczne kształtowanie drewnaCele turystyczneKsięga gościTargiKatalog przygódPresseKontakty partnerskie Teatralna UcztaPark przygodyErlebnisnächteLud TurisedeXDom na drzewieHochzeitslabyrinthWintergartenStowarzyszenie KulturalneArtystyczne kształtowanie drewnaCele turystyczneKsięga gościTargiKatalog przygódPresseKontakty partnerskie
Sie befinden sich hier:kulturinsel.de>>Lud Turisede

Nieomal zaginiony lud z doliny Nysy

Przez długi czas historia doliny Nysy postrzegana była jako mało interesująca. Zmieniło się to na trwałe wraz z sensacyjnymi archeologicznymi wykopaliskami, które prowadzone są w Zentendorf już od 1990 roku. Owe znaleziska natychmiast potwierdziły, że żyła tu niegdyś słowiańska cywilizacja, którą szanowali i cenili sami Rzymianie. Tymczasem, z licznych już źródeł, dowiedzieliśmy się, że ten tajemniczy lud sam siebie określał jako TURISEDYJCZYCY. Rządził nimi dziecięcy król, koniec lata świętowali trwającym dwa i pół dnia festiwalem, a gospodarstwo domowe prowadzili tylko i wyłącznie mężczyźni. Dziś Kulturinsel, dzień po dniu, buduje most do ery Ludu Turisede, którego kultura zniknęła w tajemniczych okolicznościach przed tysiącem lat. Budowle, gry i zabawy, święta są inspirowane kulturą Turisede, i ukazują nam dziś zadziwiający świat tego dawnego ludu. Obecny stan badań nad ludem Turisede jest bardzo obrazowo udokumentowany w HISTORUM i DOMU FESTIWALOWYM. 

Lud Turisede

Turisede – niemal zaginiona kultura wysoka!

Przez długi czas historia doliny Nysy postrzegana była jako mało interesująca. Zmieniło się to na trwałe wraz z sensacyjnymi archeologicznymi wykopaliskami, które prowadzone są w Zentendorf już od 1990 roku. Owe znaleziska natychmiast potwierdziły, że żyła tu niegdyś słowiańska cywilizacja, którą szanowali i cenili sami Rzymianie. Tymczasem, z licznych już źródeł, dowiedzieliśmy się, że ten tajemniczy lud sam siebie określał jako TURISEDYJCZYCY. Rządził nimi dziecięcy król, koniec lata świętowali trwającym dwa i pół dnia festiwalem, a gospodarstwo domowe prowadzili tylko i wyłącznie mężczyźni. Dziś Kulturinsel, dzień po dniu, buduje most do ery Ludu Turisede, którego kultura zniknęła w tajemniczych okolicznościach przed tysiącem lat. Budowle, gry i zabawy, święta są inspirowane kulturą Turisede, i ukazują nam dziś zadziwiający świat tego dawnego ludu. Obecny stan badań nad ludem Turisede jest bardzo obrazowo udokumentowany w HISTORUM i DOMU FESTIWALOWYM. 

Richard Bergmann ze spektakularnym odkryciem sprzed 100 lat (20. Jufi 1908)

 

Na Kulturinsel, ok. 1000 lat temu, żyli Słowianie z Turisede.
Niemal zaginiony lud został odnaleziony dzięki archeologicznym wykopaliskom na terenie dzisiejszego parku przygody. 

 

Więcej o muzeum w domku na drzewie>>

 

 

Muzeum w domku na drzewie w ostatnim zachowanym domu (1213)

 

 

Szalone budowle, krajobrazy, rzeźby i artefakty ludności zostały w fascynująco autentyczny sposόb ponownie odtworzone.
Kto tylko zechce, może znowu stać się dzieckiem! 500 m podziemnych tajemnych przejść łączą atrakcje „wyspy muzeόw“ z konglomeratem pod-, na- i nadziemnej sztuki, kultury & natury.

 

 

Das Folk der Kulturinsel Einsiedel- Die Turiseder

Duchy Kulturinsel

Duchy Parku Przygody - bajkowe postaci ludu Turisede

DZIŚ są duchami Parku Przygody Turisede.

 

Kim byli prawowici mieszkańcy Kulturinsel? Oczywiście tajemniczymi duchami parku przygody - Babadoro, Judka, Bodelmutz i Modelpfutz, Jankobol, dobrotliwy król Bergamo i jak tam oni się jeszcze zwą. Jak się im bliżej przyjrzeć, wie to każdy znawca, skrywają się „pod nimi” prawdziwi ludzie z realnego ze świata. Ale za wiele nie ma co zdradzać - w każdym bądź razie duchy parku przygody mają wiele do czynienia z komiksem Kulturinsel "TURI SEDE" i naturalnie z grami terenowymi w poszukiwaniu skarbόw...

 

 

 

Trolle z Trondheim
Trolle Von Trondheim

Trolle z Trondheim

 

Co roku we wrześniu w Turisede pada przez trzy dni pod rząd deszcz. To wydarzenie co roku przypomina duchom parku o przybyciu do nich Trolli z Trondheim. Zostały one mianowicie zawiane na wyspę przez gwałtowną jesienną burzę. Thor Alfson jest przywόdcą trolli. Jest duży, silny, bardzo zawłosiony i tylko głowa jego jest łysiuteńka. Olve natomiast jest wysoki i chudy. Cały czas mieszka pod golutkim niebem i jest zapalonym tancerzem. Trzecia w grupie jest trollinka Judka. Rόwnież i ona posiada gęstwinę włosόw, ale tylko na głowie. Pełna energii i poczucia humoru, z poczuciem sprawiedliwości niespotykanym u innych.       

 

 

 

 

 

 

Fiona

Fiona

Elf światła Fiona ma radosne usposobienie, wierzy tylko w dobro. Jako jedyna z duchόw parku przygody zapada nocą w głęboki sen. Wybudzają ją z niego dopiero promienie wschodzącego słońca. I wtedy uśmiechem zaczyna nowy dzień.

Bergamo

 

Krόl Bergamo mieszka sobie w swoim zamku w koronach drzew krainy Turisede. Nie tylko sprawuje opiekę nad swoimi podopiecznymi, ale i  pilnuje, by przestrzegano wszelkich przepisόw tu panujących oraz troszczy się o nienaruszalny spokόj w Turisede. Ale właściwie to krόl Bergamo najchętniej grywa na swoim własnoręcznie wyrzeźbionym flecie...

 

 

Bergamo
Babadoro
Babadoro

 

Babadoro, uzdrowicielka i zielarka Turisede. Zajmuje się naturalnymi siłami księżyca i roślin. Jest w stanie uzdrowić wszystkie fizyczne dolegliwości. Potrafi rόwnież przepędzić z tego świata prawie wszystkie duchowe zmartwienia. Wszystkie te pozytywne moce są prawdopodobnie kluczem do jej wiecznej młodości. Gdyż mimo swojego świeżego i młodzieńczego wyglądu należy do najstarszych mieszkańcόw parku przygody.

 

Dwa duchy leśne, Bodelmutz i Modelpfutz, są przyjazne i skore do zabawy. W swej lekkomyślności łamią czasem drugie prawo parku przygody: Miej wzgląd na swoich sąsiadόw! Niestety jeśli chodzi o zamiłowanie Modelpfutza do głośnej muzyki, to nic nie można z tym zrobić. A Bodelmutz już od dawna kieruje się w życiu mottem: Żeby żyć, trzeba jeść!

Modelpfutz und Bodelmutz
Modelpfutz und Bodelmutz
Jankobol

 

Jankobol, wreszcie docieramy do prawdziwego władcy Turisede.. Jest najmłodszym duchem parku przygody, bezczelnym i przeraźliwie bystrym. Jest dzieckiem Turisede. I nie w głowie mu smutki! Jeśli wierzyć Bodelmutzowi, Jankobol ma jeszcze więcej farmazonόw w głowie niż Modelpfutz, i to już coś znaczy. Thor Alfson może zaśpiewać o tym niejedną pieśń, gdyż już nie raz obudził się z supłem w brodzie. A Judka jest przekonana, że mały Jankobol ma oczy Babadoro i upόr krόla Bergamo...

Budowla Sakralna ludu Turisede - Krönum

 

...dopiero wiosną 2010 r. historycy zupełnie przypadkowo natknęli się na fundamenty prastarej budowli sakralnej ludu Turisede. I tak oto rozpoczęte wykopaliska tej niezwykłej budowli, nazwanej Krönum, stanowiło ukoronowanie rozległego muzeum na wolnym powietrzu w Parku Przygody Kulturinsel. Dziś to miejsce daje wyjątkową możliwość bliższego zapoznania się z turisedyjską kulturą.

Odkrycie starożytnych fundamentów przebiegało w równie niezwykłych okolicznościach, jak sama architektura Krönum. 

Pies „Uschi”, próbując wykopać kość, odsłonił stare wiązanie kamieni, czym wzbudził zainteresowanie badaczy. Wkrótce okazało się, że to od dawna poszukiwana sala koronacyjna.

28 czerwca 2010 r. zakończono wymagające sporego wysiłku i kosztów prace rekonstrukcyjne i od tego czasu znów żyje turisedyjska tradycja... królewskiej koronacji!

(Obszerna kolekcja artefaktów, jak również wyniki wszystkich dotychczasowych prac badawczych znajdują się w wyjątkowym muzeum w domku na drzewie – Historum.)

 

 

 

 
Krönungshalle Einsiedel
Krönungshalle Kulturinsel

Fakty, fakty, fakty

199 miejsc siedzących

na 23 płaszczyznach

1 scena

2 bary

43 komplety schodów

4 drabiny

11 mostów

 

Wszystko powstało z:

70m3 drewna robinii

40m3 świerku

25 m3 desek z dębu, buku, świerku

30 ton naturalnych kamieni

10 ton cegły rozbiórkowej

 

I beton, beton, beton!

 

 

Turisedyjskie zawody

Odrodzenie prastarej tradycji: FOLKLORUM - Igrzyska Turisedyjskie

Kulturinsel Einsiedel położona jest w mitycznej krainie. Przed ok. tysiącem lat żył tutaj legendarny słowiański lud Turisede. I już wtedy świętowano co roku w dolinie Nysy zbliżający się koniec lata. 

Według prastarych, dopiero niedawno odkrytych zapisków, poprzez gry i zabawy załatwiano tutaj kwestie natury politycznej i socjalnej. I to należy rozumieć dosłownie!

Za pomocą owej rywalizacji obsadzano urzędy, ustalano hierarchię, a obcy mogli nawet, jeśli tylko zręcznie się angażowali, nabyć poprzez zwycięstwo w zawodach turisedyjskie prawa obywatelskie. 

Turisedyjskie próby wytrzymałości to imponujące dyscypliny, które każdego z zawodników angażują na różne sposoby. Zespół, który zwyciężył 5 konkurencji, musiał poddać się nie mniej szalonym rytuałom święceń. 

 

Tym czasem udało się zrekonstruować i odtworzyć, tudzież zrozumieć z pomocą starych pism, 10 dyscyplin rodem z Turisede.

 

 

 

DrachenEiRollerei / TOCZENIE SMOCZEGO JAJA

Toczenie smoczego jaja nawiązuje do legendarnej akcji ratowniczej po fatalnej powodzi w krainie Turisede. Rwąca woda zniszczyła stodoły i porwała ze sobą wszystkie zapasy.W Turisede  groziła  klęska głodu. I wtedy, bawiące się dzieci, znalazły w błocie pozostałym po wylaniu Nysy trzy gigantyczne jaja, które do osady można było przetoczyć tylko z pomocą zjednoczonych sił wszystkich bractw. Do jakiego gatunku należały te jaja, do dziś pozostaje tajemnicą, gdyż zanim coś się z nich wykluło, zostały one zjedzone – i dzięki temu lud Turisede został uratowany. Na pamiątkę tego cudownego zdarzenia na wiosnę każdego roku toczone są po łąkach nadnyskich w przezabawnych zawodach repliki owych jaj. Zwycięzcom pozłacano złotem wybraną część ciała. Z dzisiejszej perspektywy może wydawać się to dziwne, ale przed tysiącem lat nad Nysą było rzeczą wielce pożądaną.

 

 

Tripodisches Tauziehen / TRYPODYJSKIE PRZECIĄGANIE LINY

Trypodyjskie przeciąganie liny to gra, która aż po nasze czasy przekazana została  w nieco zmienionej formie. Trzy zespoły ciągną trzy liny, które po środku połączone są pierścieniem. W pierścieniu tym znajduje się kulka. Celem tej gry jest  przeprowadzenie tej kulki do wiaderka, które znajduje się pod własna liną, w centralnej konstrukcji zwanej Erectum. Przy tym właśnie Erectum znajdują się trzy flagi połączone z liną, które wraz z postępami drużyny powoli się podnoszą. Podczas trypodyjskiego przeciągania liny nie liczy się tylko siła. Ważna jest również zręczność.

 

 

 

Piramida na Nysie

Piramida na Nysie jest od dawien dawna finałową konkurencją, która od zawsze miała za zadanie podkreślić i pogłębić przyjaźń z sąsiednim narodem Turisede. 2 drużyny budowały w Nysie piramidę z ludzi. Choć podczas treningów każdy z zawodników ćwiczył tylko i wyłącznie ze swoimi ludźmi, podczas zawodów nierzadko zdarzało się, że na końcu narody się mieszały i nie można było ustalić, kto jest zwycięzcą.

Das Einbootum / JEDNOŁÓDKUM

Do najbardziej spektakularnych gier Turisede bez wątpienia należy Jednołódkum. Z łoskotem wpływa się jednodrzewcem w spienione wody Nysy, a potem na czas łowimy możliwie jak najwięcej ryb *. Wydaje się być to łatwe, ale jest piekielnie trudne i wywołuje pisk nie tylko żeńskiej części publiczności. Łodzie z jednego kawałka drzewa mają mianowicie tendencje do częstego wywracania się.

 

*Ryby są z drewna i oznaczone kolorami. Jedna z drużyn musi złapać czerwone, inna niebieskie. Do jakiego koloru należy dana ryba okazuje się jednak dopiero w trakcie ich liczenia. Ryby w złym kolorze przysparzają punków karnych.

 

 

 

Das Populum / PUPAPOLUM

Ta turisedyjska gra zespołowa może być postrzegana jako prekursor tak powszechnych gier, jak polo czy krykiet.

Staroturisedyjski rysunek Pupapolum na antycznym kawałku kory drzewa zachował się do dziś. Do gry przystępują dwa zespoły, każdy z dwoma jednokołowymi rowerami. Do każdego monocyklu przystępuje 4 graczy. Trzech graczy porusza monocykl nazwany tu Troikum, na którym siedzi czwarty zawodnik. Jego zadaniem jest umieszczenie drewnianej piłki pod specjalnym kapeluszem, a to wszystko z pomocą drewnianej krzywej miotły. 

 

 

 

 

Die Baumringski / DRZEWOKRĘGI

Drzewokręgi  to na pierwszy rzut oka najdziwniejsza z gier Turisede. Dwie drużyny rywalizują ze sobą na jednej parze nart. Przy czym narty te maja kształt okręgu, leżącego wokół drzewa. Zwycięża ta drużyna, która w danym czasie zrobi więcej rund wokół drzewa. Według legendy  gra  ta nawiązuje do turisedyjskiego myśliwego Biathlusa, który jednego razu zgubił się w zimie. Żeby nie zasnąć i nie paść ofiarą wilków, a z drugiej strony jeszcze bardziej nie zboczyć z drogi, kręcił się tak wokół jednego drzewa przez calutką noc. 

Das Dreibeinum / TRÓJNOŻE

Z biegiem lat i wieków zawodnicy i taktyki Turisedyjskich Festiwali ery starożytnej stawali się coraz bardziej wyrafinowani. I tak jedna z legend głosi, że podczas Trypodyjskiego Przeciągania Liny  w 52. r zawodów drużyny rozwinęły takie siły, że wzajemnie przeciągały trójnożny obiekt zawodów kilkaset metrów ponad polem do gry, podczas gdy przerażony sędzia na jego szczycie próbował utrzymać równowagę. W następnym roku obiekt ten został zakotwiczony w ziemi, podczas gdy nowa dyscyplina nazwana Trójnożem świętowała swój pierwszy bieg…

Das Eierrutschum / JAJOZJEŻDŻALNIUM

W 712 r. po Turiusie potężne hordy Ovarów (wschodnio-europejskie wojownicze plemię, podobne do Amazonek) z wojowniczymi apetytami  oblegały otwarte granice Turisede. Żeńska połowa równorzędnie obsadzonej komisji parlamentarnej, którą Turisedyjczycy wysłali w celu prowadzenia pokojowych negocjacji, została odesłana z prostym przesłaniem: Poddajcie się w ciągu 24 godzin, albo pozostali negocjatorzy zostaną wykastrowani, najpierw oni, a potem cała reszta  ludu.  W skutek tego ultimatum, podczas plemiennych narad,  gorączkowo próbowano omówić  kolejne postępowanie,a w tym czasie turisedyjskim mężczyznom, zatrzymanym jako zakładnicy, wystarczyły niespełna 2 godziny, aby owinąć sobie wokół palca wojowniczki swoim urokiem, dowcipem i delikatnością. Po wielkiej wspólnej biesiadzie, niedoszłe siły oblegające Turisede poszły sobie precz, a sprytne turisedyjskie kobiety stworzyły tę konkurencję na cześć  tych, którzy na ostrzu noża swojego losu zręcznie ześlizgnęli się po jego kancie…

 

 

 

Der Neißehamster / NYSKI CHOMIK

Legenda mówi, że dwoje braci posiadało na brzegu Nysy mały młyn, który zaopatrywał w chleb całą krainę Turisede i okoliczne tereny. Często jeden z nich wchodził do koła wodnego , by idąc w środku je przyspieszyć, gdyż byli oni chciwi i zawsze chcieli szybciej mielić zboże, aniżeli rzeka na to pozwalała. Pewnego dnia nawet to im nie wystarczyło, chociaż wiedli dobre życie, i drugi z braci wszedł do koła, by je przyspieszyć. I stało się: Pod ciężarem dwóch braci zmurszałe koło  odłamało  się i wraz z przestraszonymi młynarzami dryfowało w dół rzeki. W tym samym momencie, znikąd zaczął mocno padać deszcz i prąd rzeki niebezpiecznie się wzmógł, jakby sam Turius  rozgniewał się z powodu chciwości braci. Ale oni zrozumieli swój błąd i wykrzyknęli: „Wkrótce woda porwie nas bardzo daleko, koło młyńskie zostanie stracone, a lud nasz będzie musiał umrzeć z głodu. Pozwól nam iść, dla Turisede!!”. I tak rozpoczął się ich wyścig z wodą i czasem. Niczym dwa chomiki  biegli z kołem młyńskim w górę rzeki  Nysy, do młyna, a deszcz ciągle lał na nich z góry – ale oni się śmiali i piekli od tamtej pory tylko małe (ale jak to mówią, smaczniejsze) bułeczki. A Turisedyjczycy nie pozwolili sobie na przegapienie okazji , żeby stworzyć nową konkurencję na pamiątkę dwóch dzielnych młynarzy, którzy swój błąd bohatersko sprali w Nysie.

 

 

 

 

Dziś nazywamy to  2 i 1/2 dnia Innym Być, z handlarzami skarbów, gawędziarzami, kuglarzami i muzykami na 13 różnych scenach.







News